Mariola Skrobańska opowiada losy Krystyny Ostrowskiej:
"Czuję, że się nieźle wpakowałyśmy. Tymczasem Marita dokonuje prezentacji. Facet ma na imię Oleg. Uśmiecha się do nas i zaprasza w głąb mieszkania. Jego gniazdko rozpusty jest piękne, duże, przestronne.
Wśród mebli widzę same antyki, żyrandole ociekają kryształowymi soplami, skórzane komplety wypoczynkowe, sala kinowa, w której jest i telewizor i wideo.
Na ścianach obrazy. Nie znam się na sztuce, ale podejrzewam, ze większość z nich to oryginały.
W oczy nas wszystkich rzuca się stół. A raczej to, co na stole. Tam jest wszystko - od kawioru poczynając po najwybredniejsze trunki.
Tak zastawionego stołu nigdy w moim dwudziestokilkuletnim życiu nie widziałam i pewno długo jeszcze nie zobaczę."
wstecz |